Podejmij ryzyko

Jestem właśnie w Polsce, gdzie spotykam wiele młodych (ciałem lub duchem) kobiet na różnych etapach życia. Studentki, świeżo upieczone matki, babcie, pracujące na pełen etat czy zajmujące się domem. Spotykam też siebie, w ‘starej’ rzeczywistości i zauważyłam coś, co dało mi do myślenia – tak dużo jest w nas strachu. Strachu o pracę, o stabilizację, o przyszłość, o dzieci (zarówno małe, jak również te już dorosłe). Strachu przed nieznanym, przed samotnością, przed odrzuceniem. Strachu, który paraliżuje, nie pomaga. I chciałam powiedzieć temu strachowi: Stop! To nie Ty rządzisz życiem tych wspaniałych kobiet! One codziennie podejmują ryzyko i same rządzą swoim życiem!

nordwood-themes-179255 fear

Jestem w Polsce, więc dziś po polsku, o strachu i o ryzyku. Ja często powtarzam Bój się i rób co chcesz! Wiem, łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Jenak strach jest nieodłączną częścią naszego życia. To dzięki niemu przetrwaliśmy tyle tysięcy lat na Ziemi, to strach ratuje nam skórę, bo jest naturalną reakcją na sytuację zagrożenia.

Wyobraź sobie, że kiedy czytasz ten artykuł nagle do pokoju wbiega tygrys. Boisz się? No pewnie! Jesteś w sytuacji zagrożenia życia. Twoje tętno przyspiesza, adrenalina uderza i jesteś gotowa by walczyć lub uciekać. I to ratuje Ci życie. A wyobraź sobie teraz, że nagle do pokoju wbiega mysz. Boisz się? Niektóre z nas pewnie tak, ale to co czujesz to lęk, nie strach, bo zagrożenie, które spotkałaś nie jest realne, tylko wyimaginowane. Ta mysz tak naprawdę nie może Ci nic zrobić! Strach jest normalny i pomaga. Lęk zatrzymuje nas przed dążeniem do celu.

Każdy się boi, ale warto w sobie ten lęk pokonywać, bo inaczej nie możemy iść do przodu z naszym życiem. Kiedyś na warsztatach w Londynie, prowadząca Suzie Heath, przytuliła mnie jak mama i powiedziała ‘Go, take some risks’ <Idź, podejmij ryzyko>, a ja poczułam ulgę, bo dostałam przyzwolenie na to żeby się bać, a jednak zaryzykować. [Piszę o tym po angielsku w moim pierwszym blogu Go, take some risks]. To chyba najlepsze, co każdy rodzic może powiedzieć swojemu dziecku To normalne, że się boisz, ale zaryzykuj, inaczej się nie przekonasz. A jeśli coś pójdzie nie tak, to zawsze możesz wrócić do domu po wsparcie. Taki spadochron w postaci kogoś bliskiego, kto wysłucha i pocieszy, ale nie będzie nam podcinał skrzydeł przez A nie mówiłam, to najcenniejszy dar i najlepsza siła napędowa.

Rozumiem, że rodzice boją się o swoje dzieci, że my same boimy się o siebie i naszych bliskich, ale naprawdę można zaniańczyć kogoś (i siebie) na śmierć. Można żyć w ciągłym lęku, że ‘coś’ mi się może stać, że sobie nie poradzę, że mi się nie uda. I przez ten lęk, nie podejmować decyzji, nie wprowadzać zmian w swoim życiu, tylko uparcie tkwić w tym co znane i wygodne. Tylko warto sobie zadać pytanie jak nam ten lęk służy? Czy rzeczywiście czujemy się bezpieczniejsze, szczęśliwsze, spokojniejsze? Czy wręcz przeciwnie, towarzyszy nam ciągłe uczucie, że czegoś w naszym życiu brakuje, że coś nas omija?

Można ślepo wierzyć, że Jak tylko będę robiła to co mama/tata/mąż dla mnie zaplanowali, to wszystko będzie dobrze i nic złego się nie stanie, ale na to nie ma gwarancji. Na pewno nie raz w życiu się potkniesz, zrobisz coś głupiego, czego później będziesz żałować, pójdziesz nie tą drogą, na zły kierunek studiów, do beznadziejnej pracy, ale to nic. Bo jeśli tego nie zrobisz, to się nie przekonasz. Niestety, nie można się nauczyć na cudzych błędach, trzeba na swoich. Katarzyna Miller powiedziała kiedyś, że Życie nie jest krótkie, życie jest długie i mamy wile okazji żeby zawrócić z obranej drogi i pójść inną, naprawić błąd, albo z niego wyciągnąć wnioski i się czegoś nauczyć.

I mówię to zarówno do Was, jak i do siebie: ‘Idź, podejmij ryzyko‘, nawet to najmniejsze. Powiedz cześć, uśmiechnij się do tej smutnej dziewczyny, którą widzisz codziennie na przystanku, idź na kawę do tej nowej kawiarni, w której nigdy nie byłaś i myślisz, że tam chodzą tylko super cool ludzie, a ty tam nie pasujesz, zapisz się na zumbę i nie martw się, że inne dziewczyny mają lepszą figurę lub modniejszy strój. Nigdy nie wiesz, co się może wydarzyć i być może efekt motyla, rzeczywiście istnieje, a Twoje życie może potoczyć się zupełnie inaczej, jeśli podejmiesz ryzyko…

A kiedy już zdecydujemy się podjąć te małe i duże wyzwania, życie ma to do siebie, że zawsze wyjdzie nam na przeciw. Pisałam kiedyś o mojej znajomej Valerii, którą poznałam na plaży tutaj. Siedziałam sama na plaży, ona była z córeczką, odważyłam się i podeszłam, żeby zagadać. Zaryzykowałam odrzucenie, bycie posądzoną o nękanie albo bycie wariatką (tak, te wszystkie lęki miałam w sobie!). Valeria okazała się tak sympatyczna i otwarta, że przez cały jej pobyt tutaj spotykałyśmy się codziennie na kawę i inspirację, bo jej historia była dla mnie motorem napędowym do założenia tego bloga.

Pomyśl co by było, gdybyś poszła do innej szkoły, na inne studia? Twoje życie wyglądałoby zupełnie inaczej. A teraz pomyśl jak byś chciała żeby Twoje życie wyglądało w przyszłości? Co czujesz na myśl o takim życiu? Które z tych uczuć to strach, a które lęk? Jakie małe ryzyko musiałabyś podjąć dziś, żeby w tym kierunku się  posunąć? Idź, podejmij to ryzyko.


2 thoughts on “Podejmij ryzyko

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s